Translate

11 lutego 2014

Ulubione dziewczyny na YT :)

Witajcie Kochani!!! 
Ostatnio tyle się u mnie dzieje, że chwilami nie nadążam sama za sobą, ale już pędzę do Was aby nadrobić zaległości w pisaniu i zaglądaniu na Wasze blogi :)
Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi kontami urodomaniaczek na YouTube oraz blogami dziewczyn, do których regularnie zaglądam:)
Są to dziewczyny, które oglądam od dawna, wiele z nich już od około 4 lat.
Moją pasją jest nie tylko pisanie do Was, ale wiele z Was bardzo mi pomogło w udoskonaleniu mojej pielęgnacji ciała, włosów, twarzy, jak również w zakupie nowych kosmetyków.
Nie będę przedłużać, zapraszam do lektury:)

Ulubione kanały na You Tube:
Agnieszka, oglądam ją od początku mojej fascynacji dbania o urodę. Jest wspaniałą dojrzałą kobietą mieszkającą w NY, pracującą w zawodzie jako kosmetyczka, uwielbiam ją za szczerość, prawdziwość, jest świetna!
http://www.youtube.com/channel/UCOL2O2GzATuVNh2PWm-o8Ww?feature=g-high
Agnieszka pisze też bloga, który uzupełnia jej kanał urodowy na YT. Pisze tam nie tylko o kosmetykach i pielęgnacji, ale również o swoim prywatnym życiu :)
http://nissiax83.blogspot.com/


Agnieszka numer 2, po nicku niemal siostra bliźniaczka Nissiax83, ale to tylko pozory. Dziewczyny, jak już wyjaśniały - nie są spokrewnione:) Również jedna z dziewczyn, którą oglądam już od dawna:)
http://www.youtube.com/user/nieesia25
Również pisząca bloga, na którym znajdziecie wiele nowości kosmetycznych, ale nie tylko! Aga niedawno została mamą swojego małego synka, często pisze też o swoim macierzyństwie i nowościach dla bobasa:)
http://agisboutique.blogspot.com/search?updated-max=2014-01-20T12:00:00Z&max-results=6

Dziewczyna bardzo oryginalna, posiada dużą wiedzę i co najważniejsze - potrafi przekazać ją w świetny i zrozumiały sposób! Uwielbiam ją za jej sposób bycia i za przydatność jej filmików. Paznokcie, makijaż, tatuaże, piercing -znajdziecie u niej wszystko! Zajrzyjcie koniecznie! ;)


Kolejna wspaniałą dziewczyna - proesjonalistka pod każdym względem. Jest dla mnie inspiracją, a każdy jej makijaż i trik kosmetyczny są cudowne, pomocne i niezastąpione!
Oto jej kanał na YT:
Oraz pełen porad i inspiracji blog:


Następną i ostatnią już moją ulubioną Youtube'owiczką, jest Monika z kanału Miss Heledore. Również wspaniała, profesjonalna, naprawdę utalentowana kobieta. Uwielbiam jej głos - dosłownie :D
YT: http://www.youtube.com/user/MissHeledore
Blog: http://www.wizazonline.pl/

Ulubione Blogerki :)

Chyba każda z Was zna Deynn:) Wspaniała, stylowa, pewna siebie, fenomenalna. Wszystko co osiągnęła w świecie mody, blogowania zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie. Kochają się w niej setki polskich i zagranicznych mężczyzn, dziewczyny zazdroszczą figury - zresztą nie ma się czemu dziwić :)
Link do jej bloga - jeśli jeszcze nie widziałyście, koniecznie zobaczcie:)
http://www.deynn.blogspot.com/

I ostatnia z dziewczyn, które stale podglądam, które mnie fascynują i które potrafią do mnie przemówić - MsDoncellita
Młoda studentka, odważna, która nie boi się pokazywać swojego stylu, świetna dziewczyna!


To już wszystko, co na dzisiaj dla Was przygotowałam. Obecnie uciekam odpoczywać, bo nie czuję się ostatnio za dobrze, ale mam nadzieję, że niebawem wrócę do normalnego i jednostajnego tempa w tym świecie:) 
Dajcie znać, jakie są Wasze ulubione blogi czy kanały na YT, a może oglądacie te same dziewczyny, co ja? Na odpowiedzi czekam jak zwykle w komentarzach!
Buziaki! :*

6 lutego 2014

Moja kolekcja cieni Inglot

Witam Was moi Kochani ;*
Dziś przychodzę do Was z całym moim dobytkiem cieni, które moim zdaniem są naprawdę dobrej jakości - cieni firmy Inglot. Koło ich sklepów/stoisk po prostu nie da się przejść obojętnie! :)
Nie posiadam jakiejś wielkiej ilości cieni. Mam takie kolory, które wybrałam sobie sama i których używam regularnie:) Z części jestem bardziej zadowolona, z części mniej, ale myślę, że najlepiej mieć tylko odpowiednie dla siebie odcienie. W moim przypadku jest to sporo nudziaków i brązów.
Z Inglota posiadam 3 kasetki, koszt jednej, oczywiście bez cieni, wynosi około 11 zł. Dwie z nich są w kolorach neutralnych, a pozostała, która ma być kolorowa czeka wciąż dopełnienie :)
Kasetki nie są wielkie, są lekkie, solidnie wykonane, poręczne i mają bardzo praktyczne lusterko. Nie zniekształca ono odbicia, jest naprawdę dobrze wykonane, tak jak i sama paletka:) Cena jednego cienia wynosi okrągłe 10zł.
Zapraszam :)


Zacznijmy może od dwóch paletek z cieniami neutralnymi:

Cienie w paletkach poukładane mam według kolorów - tak łatwiej mi się z nimi pracuje, łatwiej cieniować, na pewno rozumiecie o co mi chodzi :)

 Swatche:

Perłowy cień 305 - świetny do rozjaśniania środkowej części powieki, do rozjaśniania wewn. kącika oka lub jeśli ktoś lubi - pod łuk brwiowy:) Używany przeze mnie kilka razy jako rozświetlacz i z tym również nawet nieźle sobie radzi.
Pigmentacja - świetna: 5/5
Konsystencja - przyjemna, delikatna, bardzo kremowa i dobrze się z nim pracuje: 5/5
Nie osypuje się jak większość Inglotowych cieni :)
Moja ocena dla tego cienia: 5/5

Matowy cień 328 - nakładam go często jako cień pod inne cienie. Na powiece niewiele go widać, za to pięknie zakrywa wszystkie zaczerwienienia i wyrównuje koloryt. Idealny do makijażu make-up no make-up. Sprawdza mi się również do rozjaśniania spojrzenia jeśli jakiegoś ciemniejszego cienia nałożę zbyt dużo.
Pigmentacja - bardzo dobra: 5/5
Konsystencja - przyjemna, ale nie kremowa, bardziej kredowa, mimo to łatwy w aplikacji: 5/5
Osypuje się i lekko pyli, ale nie widać go na policzkach: 4,5/5
Moja ocena dla tego cienia: 4,75/5 prawie ideał :P

Matowy cień 337 - Lubię go i sprawdza się naprawdę dobrze:)
Pigmentacja - dobra, ale nie powala, czasem ma lekki problem z kryciem: 4/5
Konsystencja - kremowo-kredowa, ale mimo to przyjemny w aplikacji: 5/5
Nie osypuje się, nie pyli 5/5
Moja ocena dla tego cienia: 4/5

Matowy cień 357 - Nie używam zbyt często, kolor za bardzo wpada w rudy, nie podoba mi się jego wygląd na powiece. Używam sporadycznie.
Pigmentacja - mnie nie zadowala, trzeba się trochę nagimnastykować, aby był w zadowalający sposób widoczny na powiece, dodatkowo trzeba go nakładać kilkakrotnie, nie cisnąc, bo lubi się gromadzić w załamaniu: 2,5/5
Konsystencja - kredowa, a przy tym jak już pisałam nie za dobrze się z nim pracuje: 3/5
Pyli i nie chce osiadać na pędzelku: 2/5
Moja ocena tego cienia: 2,5/5

Matowy cień 363 - bardzo go lubię, dodając do niego jakiś jaśniejszy i ciemniejszy odcień fajnie się nim cieniuje, fajnie się rozciera i jest naprawdę przyjemny w aplikacji. Daje fajny kolor - pasuje zawsze i wszędzie :) Często podkreślam nim również brwi
Pigmentacja - zadowalająca, nie tworzy plam, smug, daje się równomiernie rozprowadzić. Dobrze kryje: 5/5
Konsystencja - kremowa, łatwa w aplikacji, bardzo przyjemna: 5/5
Nie pyli, nie osypuje się - ideał: 5/5
Moja ocena dla tego cienia to oczywiście 5/5

Ciemniejsze odcienie ;)

 swatche:

Matowy cień 378 - również rzadziej przeze mnie używany, daje za mało koloru, aplikacja utrudniona ze względu na jego "twardość".
Pigmentacja - na palcu dobra, ale położony na powiekę nie daje zadowalającego koloru: 3/5
Konsystencja - kredowa, twarda, ciężki w aplikacji, nie lubię go używać, ale lepszy od opisywanego przed chwilą 357: 3/5
Nie osypuje się, bo niby jak ma to robić skoro nie da się nim malować? Pyli w koło, ale przez to, że trzeba się z nim namęczyć przy nabieraniu 3,5/5
Moja ocena dla tego cienia: 3,5/6

Matowy cień 327 - mój ulubiony. Uwielbiam z nim pracować, daje fajny kolor, bardzo intensywny, świetnie przyciemnia zewnętrzny kącik oka, używam go niemal codziennie.
Pigmentacja - idealna, kryje świetnie, nie mogę nic mu zarzucić: 5/5
Konsystencja - przyjemna, kremowa, mięciutka, jest wspaniały: 5/5
Nie pyli, nie osypuje się, nie stwarza, żadnych problemów: 5/5
Moja ocena dla tego cienia: 6/5 :D

Perłowy cień 409 - kiedyś bardzo go lubiłam i często używałam, dobrze się z nim pracuje, daje zadowalający kolor. Przerzuciłam się na maty, dlatego leży póki co i czasem tylko na niego zerkam.
Pigmentacja - fantastyczna, kryje wszystko i wszędzie, idealna: 5/5
Konsystencja - również kremowa jak większość, delikatna i przyjemna "w obsłudze" :) : 5/5
Nie pyli, nie osypuje się: 5/5
Moja ocena dla tego cienia: muszę dać mu 5/5

Matowy cień 348 - lubię go, chociaż nie jest to ideał. Wraz z czerniom można nim stworzyć piękne smokey. Nie używam jakoś namiętnie.
Pigmentacja - nienajgorsza, ale rewelacji też nie ma, nie zachwycił mnie. Łatwo uzyskać dobry kolor, ale nie za pierwszym dotknięciem pędzla: 4,5/5
Konsystencja - nieco bardziej sucha, nie tak kremowa jak pozostałych, ale daje radę: 4,5/5
Nie pyli i nie zostaje na policzkach: 5/5
Moja ocena dla tego cienia 4,5/5

AMC 63 - mój jedyny cień o takim wykończeniu, właściwie nie wiedziałam, że jest cieniem AMC, dopóki nie zabrałam się za spisanie Wam jego numeru. Drobinki, brokat, praktycznie nic nie widać, nazwałabym go zwykłym matem, i właśnie za to go lubię :)
Pigmentacja - nie jest to czarny cień z paletki Au Naturel od Sleek, ale daje radę. Kolor głęboki, wyraźny, bardzo dobra pigmentacja: jako że znam Sleek'ową czerń daję mu 4,5/5
Konsystencja - kremowa, przyjemna, delikatna: 5/5
Nie osypuje się i nie pyli jak większość cieni Inglot 5/5
Moja ocena dla tego cienia 4,5/5

Jak widziałyście powyżej, mam również dwa kolory, o których pisałam tutaj
Matowy cień turkusowy 338 - bardzo go lubię, daje piękny kolor, ożywia spojrzenie, jest piękny!
Pigmentacja - bez zarzutu, lekkie dotknięcie pędzelkiem jest w stanie dać nam intensywny kolor na powiece: 5/5
Konsystencja - kremowa, przyjemna, idealna: 5/5
Nie osypuje się: 5/5
Moja ocena dla tego cienia: 5/5

Matowy cień fioletowy 388 - kolor przepiękny, ale co z tego skoro nałożenie jego na powiekę, to naprawdę katorga!
Pigmentacja - na palcu ujdzie, ale żeby pędzelek naniósł nam go na powiekę to naprawdę wyższa szkoła jazdy. Mam go krótko, ale bardzo nie lubię z nim pracować:( 2/5
Konsystencja - twarda, chyba kredowa, niepomocna: 2/5
Nie pyli i nie osypuje się: 5/5
Moja ocena dla tego cienia: Daję tyle tylko ze względu na idealny kolor, który mnie naprawdę zachwyca, gdyby nie to, cień dostałby znacznie niższą ocenę:3/5

To by już było na tyle:) Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że nie zasnęłyście :) Napiszcie, co Wy myślicie p Inglocie i ich cieniach:) Może coś tańszego, a równie dobrego polecacie? Chętnie skorzystam z Waszych rad. Na odpowiedzi czekam jak zawsze w komentarzach ;)
Buziaki i do usłyszenia! ;*






3 lutego 2014

Nowości lakierowe GOLDEN ROSE + mani na walentynki

Witajcie Kochani! ;*
Dziś mam ochotę na chwalenie się nowymi skarbami w moim kuferku z lakierami do paznokci oraz mani wykonane tymi oto lakierami ;)
A oto moje wszystkie nabytki: 



Od lewej:
Top Coat Gel Look 
Lakier z serii Carnival nr 07
Top Coat 3D Glaze nr 01
Lakier z drobinkami z serii Rich Color nr 06




Jestem bardzo zadowolona, że zakupiłam ten Top. Jego błyszczące złotka przepięknie wyglądają na paznokciach i pasują dosłownie do wszystkiego! Jest piękny, a pomalowane nim paznokcie nie są szorstkie i złotka nie odchodzą od płytki.







Oraz lakiery z serii Miss Selene za jedyne 3,20
Te lakiery znam bardzo dobrze i lubię za ich trwałość i bogatą gamę kolorystyczną, lecz aby uzyskać dobre krycie, przy większości egzemplarzy potrzebne są conajmniej 3 warstwy :)
Zakupiłam trzy sztuki i już dzisiaj wypróbowałam lakier w kolorze białym, pokryłam paznokieć czterema warstwami a krycie nadal nie jest idealne. Ale jako, że pokryłam paznokcie czerwonym Carnivalem, nie rzuca się to tak bardzo w oczy :)




Pigmentacja na podstawie wybranego przykładu:
 A teraz czas na mani z udziałem niektórych z wyżej wymienionych lakierów :) Całość chyba nawet mi wyszła, jestem zadowolona. Malowanie bardzo proste ale też efektowne, w kolorach idealnych na 14 luty ;)








To tyle na dzisiaj :) 
Dajcie znać jak podoba Wam się taka propozycja malowania paznokci oraz czy znacie te lakiery? Lubicie? Na odpowiedzi czekam w komentarzach :)
Ciao ;*

1 lutego 2014

Yves Rocher - Hydra Vegetal - Aksamitny krem intensywnie nawilżający 24h

Witam Was gorąco i serdecznie jak zawsze! :*
Dziś harmonogram mojego dnia jest bardzo napięty, ale mimo to znajduję czas, aby napisać dla Was krótką recenzję:) Ostatnio żyję bardziej w biegu, powoli już się do tego przyzwyczajam, ale miewam też gorsze momenty, kiedy na nic już nie mam siły :) Mam nadzieję, że niedługo znajdę moment na to aby na maksa odpocząć i naładować baterie:)

Przychodzę do Was tym razem z recenzją kremu do twarzy firmy Yves Rocher:)
Kosmetyki tej marki bardzo lubię przede wszystkim za w miarę naturalny skład, dostępność, cenę i za obsługę. Kto miał do czynienia z YR wie, jak firma stara się o nowych klientów oraz jak dba o stałych. Liczne promocje, gratisy itp:) Wiem, że nie wszystkie z Was lubię Yves Rocher, ale ja już od dawna zakochana jestem w ich produktach! :) O obsłudze, korzyściach za założenie karty oraz za bycie stałym klientem napiszę Wam jeszcze, ale to już będzie temat na inny post...

Przechodząc do sedna. Jest to krem z serii Hydra Vegetal, czyli z serii intensywnie nawilżającej. Jest to jeden z trzech wersji tego kremu. Oprócz klasycznego, jaki zakupiłam jest jeszcze między innymi krem-żel Hydra Vegetal.
Produkt zakupiłam w drogerii stacjonarnej we Wrocławiu. W słoiczku mamy go 50ml za cenę 39 zł. Cena dość wysoka, ale mi udało się go upolować 40% taniej, więc na pewno zakup mi się opłacił.
Używam go jakoś od początku grudnia rano i wieczorem, również sprawdza mi się jako krem pod makijaż.



Opis producenta:
"Efekt dla urody:
1. Intensywnie nawilża skórę przez 24h.
2. Skóra odzyskuje komfort i jest widocznie bardziej elastyczna.
3. Skóra jest pełna blasku.
Zalety produktu: bogata i przyjemna konsystencja specjalnie dopasowana do potrzeb skóry normalnej i suchej.
Stosowanie: rano i wieczorem, na twarz i szyję, omijając kontur oczu.
Aby ułatwić wchłanianie kremu rozgrzej go w dłoniach przed nałożeniem.
Aby wzmocnić nawilżanie, przed nałożeniem kremu użyj Koncentratu nawilżającego.
Rezultaty: 100%* kobiet potwierdza, że skóra jest długotrwale nawilżona.
Opakowanie z kartonu z kontrolowanych upraw leśnych, nadaje się do recyklingu, nadruk tuszem roślinnym. Nie zawiera ulotki, nie pakowane w celofan.
Sposób pozyskiwania soków roślinnych odbywa się z poszanowaniem dla środowiska.
Formuła testowana pod kontrolą dermatologiczną.
Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. 
Skład: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Tryglyceride, Alcohol, Cetearyl Alcohol, Methylpropanediol, Coco-Caprylate/Caprate, Betaine, Cetyl Ricinoleate, Cetyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Sesamium Indicum (Sesame0seed Oil, Sodium Pca, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel) Water, Dimethicone, Acer Saccharum (Sugar Maple) Extract, Mangiferin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloylddimethyl Taureate Copolymer, Butylene Glycol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Ceteareth-20, Agave Tequilana Leaf Extract, Phenoxyethanol, Zea Mays (Corn) Starch, Sorbitan Stearate, Big-Diglyceryl Polyacyladipate-2, Parfum (Fragrance), Methylparaben, Hydrpxyethylcellulose, Tocopheryl Acetate, Ethylparaben, Xantan Gum, Propylparaben, Tetrasodium Edta, Lactid Acid, Potassium Sorbate."

Ciężko mi się odnieść do składu, ponieważ nie znam się na tym wystarczająco dobrze, ale początkowo odstraszał mnie alkohol umieszczony w składzie dość wysoko...

Interpretację składników zostawiam zatem Wam...

Moim zdaniem:

Opakowanie - Po zakupieniu otrzymujemy nieduży kartonik, w którym znajdujemy równie nieduży szklany słoiczek. Opakowanie jest na prawdę przyjemne dla oka, z ładną szatą graficzną - przypadło mi do gustu. Napisy na nakrętce nie ścierają się, są trwałe i po prawie dwóch miesiącach produkt na półce wygląda nadal jak nowy, choć nieco go ubyło. Łatwy do utrzymania w czystości ze względu na materiał wykonania, wiadomo, że plastikowe często z czasem przestają wyglądać estetycznie :)
Zapach i konsystencja - Zapach bardzo delikatny, ale nie potrafię go zdefiniować. Czy mi się podoba? Nie wiem... Jest trochę dziwny, ani nie sprawia, że używanie kremu jest przyjemne, ani nie sprawia, że nie mam ochoty go używać. Powiedziałabym, że raczej dobrze, że mnie nie drażni.
Konsystencja jest kremowa, z tym, że czuć pod palcami w trakcie smarowania, że jest trochę wodnista. Moim zdaniem krem byłby przyjemniejszy w aplikacji oraz bardziej wydajny gdyby jego konsystencja była nieco bardziej gęsta. Mimo to nakłada się dobrze, bez jakichś większych zastrzeżeń. Kolor jest biały, ale po nałożeniu kremu, jak w większości innych produktów, kolor nie jest zauważalny, a więc moim zdaniem nie ma to jakiegoś dużego znaczenia :)
Działanie - czyli to co najważniejsze. Krem rzeczywiście nawilża i to na długo, bardzo dobrze sprawdza się przy mojej suchej skórze. Wygładza skórę, uelastycznia ją. Po umyciu twarzy nie jestem w stanie funkcjonować bez kremu, ponieważ odczuwam silne ściągnięcie, nawet mówienie i uśmiechanie się stwarza problemy, na pewno większość z Was zna ten problem. Ten krem bardzo mi pomaga w tej kwestii :) Mam wrażenie, że lekko rozjaśnia on skórę, robi się jakby bardziej odżywiona i zdrowsza. Od prawie dwóch miesięcy używam go codziennie rano i wieczorem i nie zostało mi go już zbyt wiele. Nie potrafię powiedzieć, czy jest wydajny, zależy to raczej od tego, ile produktu nakładacie. Ja potrzebuję nałożyć go dość sporo. Myślę, że wydajność też tutaj jest związana z ceną. Jeśli płacimy za niego prawie 40zł, to myślę, że są w tej cenie kremy, które dorównają działaniu tego specyfiku, a starczą nam na dłużej, ale jak za 25 zł (zbliżona cena do ceny po rabacie) to jak najardziej moim zdaniem warto.
Wszystko pięknie, ale ten krem ma też swoje wady!
Moja buzia nie tylko jest sucha, ale również często podrażniona. Dość często zdarza się, że po nałożeniu tego produktu na twarz, zwłaszcza wieczorem - nie wiem dlaczego - skóra zamiast być ukojoną i uspokojoną to przez parę minut lekko mnie piecze. Nie jest to bardzo uciążliwe, da się wytrzymać, ale jednak nieprzyjemne. Może to mieć związek z zawartym w składzie alkoholem i to nie jednym. W dodatku nawilżenie się utrzymuje, ale do momentu zmycia kremu. Czyli jeśli nałożę go rano, to jest OK aż do wieczora, a wieczorem aż do rannego umycia twarzy. Po jego zmyciu wystarczą dosłownie 2 minuty i skóra znów jest ściągnięta i przesuszona. Czy kupię ponownie? Może się skuszę, ale tym razem na jakąś inną wersję tego kremu, być może o konsystencji bardziej żelowej i na pewno nie skuszę się bez promocji. Za niecałe 30zł mogę zakupić w aptece krem Emolium, który sprawdzał mi się nieco lepiej, do tego pojemność i wydajność również była lepsza... :)



Podsumowanie:
Plusy: 
- cena w promocji
- długotrwałe nawilżenie
- niewielkie, solidne i ładne opakowanie
- dostępność: stacjonarnie oraz online
- rozjaśnienie cery
- zapach - nie drażniący
- nadaje się pod makijaż - ale raczej nie dla tłustej skóry
Minusy:
- wydajność (myślę, że raczej na minus)
- konsystencja (mogłoby być lepiej)
- po nałożeniu na podrażnioną skórę odczuwalne pieczenie
- brak widocznych efektów zaraz po zmyciu produktu
- zdecydowanie alkohol w składzie.

Moja ogólna ocena: 3/5

To już wszystko na dzisiaj :)
Napiszcie mi w komentarzach czy może znacie ten krem lub inne kosmetyki tej serii?:)
Dajcie też znać co myślicie o Yves Rocher i czy jest jakiś kosmetyk tej firmy, który mogłybyście polecić?
Buziaki :*